Kobiety się wściekły. Kto oprócz Wałęsowej podpisał list do Nawrockiego?

Kobiety się wściekły. Kto oprócz Wałęsowej podpisał list do Nawrockiego?

Kobiety się wściekły. Kto oprócz Wałęsowej podpisał list do Nawrockiego?

AKPA; instagram.com

Po wecie Karola Nawrockiego wobec nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy do władz trafia list do Nawrockiego – głośny apel znanych Polek. List sprzeciwu polskich kobiet to reakcja na weto Karola Nawrockiego i prośba o jasne gwarancje dla rodzin, szkół i samorządów.

Reklama

Weto Karola Nawrockiego, które przelało czarę. O co poszło

25 sierpnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki ogłosił weto do nowelizacji, której celem była kontynuacja rozwiązań wrażliwych na potrzeby uchodźców: ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy miała dalej finansować wsparcie jednostek samorządu terytorialnego przy dodatkowych zadaniach oświatowych. W praktyce chodzi o pomoc dla Ukraińców w Polsce, szczególnie dzieci uczących się w naszych szkołach. To właśnie te elementy – finanse, edukacja i przewidywalność – znalazły się w centrum sporu.

Jak podnoszą sygnatariuszki listu do Karola Nawrockiego, weto oznacza brak środków na działania wspierające ukraińskie dzieci. To stało się zapalnikiem szerokiej debaty: czy przerwana ciągłość finansowania nie uderzy w samorządy u progu roku szkolnego. W tle powraca też pytanie o język polityki i warunki pomocy – autorki listu krytycznie odnoszą się do zapowiedzi "warunkowania pomocy dziecku pracą rodzica" oraz "wydłużania drogi do obywatelstwa".

Weto prezydenckie wywołało od razu falę negatywnych komentarzy:

W kilka godzin po decyzji prezydenta Polki piszą do prezydenta oraz innych władz państwa. Powstaje list do Nawrockiego, który spina emocje z konkretnym postulatem: przywrócić pewność ochrony i wysłać jasny sygnał, że prawo stoi po stronie najsłabszych.

List do Nawrockiego. Kto podpisał i co żądają

List sprzeciwu polskich kobiet adresowany jest do prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu. Autorki domagają się przywrócenia pewności ochrony dla rodzin z Ukrainy, jednoznacznych gwarancji, że dziecko nie będzie karane za brak zatrudnienia rodzica, oraz odejścia od języka, który piętnuje zamiast chronić. Chcą także potwierdzenia, że przepisy będą stabilną tarczą, a nie narzędziem nacisku.

Pod dokumentem podpisy złożyły m.in. Krystyna Janda (opublikowała treść listu w mediach społecznościowych), Anna Komorowska, Janina Ochojska, Maja Komorowska, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Marta Lempart, Ewa Wrzosek, a także Olga Tokarczuk, Agnieszka Holland, Jolanta Kwaśniewska i Danuta Wałęsa. Sygnatariuszki wskazują skutki weta dla ukraińskich matek i dzieci, ale też dla polskich szkół, lekarzy i samorządów – wszędzie tam, gdzie przewidywalność prawa przekłada się na codzienną pracę.

Jolanta Kwaśniewska w czarnej stylizacji AKPA

Najmocniejsze zdania. Słowa, które rozgrzały debatę

Autorki listu nie przebierały w słowach:

To nie jest spór o prawne technikalia. To pytanie o oblicze Rzeczypospolitej. Czy będzie państwem słowa, którego się dotrzymuje, czy państwem słów rzucanych na wiatr.

Państwo nie może być ulicznym teatrem. Poważne państwo wybiera odpowiedzialność, a nie polityczny spektakl: procedury, jasny komunikat, ochronę najsłabszych

Niech ustawy służą ludziom, a nie politycznym grom

Zamiast pewności, przynoszą lęk, zamiast spokoju – groźbę rozdzielania rodzin, wtórnej migracji i erozję zaufania do polskiego państwa

Te zdania wyznaczają ramę sporu: przepisy mają być tarczą dla dziecka i samotnej matki, nie dźwignią nacisku na dorosłych. Sygnatariuszki chcą państwa, które wyprzedza kryzys jasnym komunikatem i procedurą, a nie improwizacją.

W praktyce oznacza to przewidywalność dla szkół i samorządów: dyrektorzy i urzędy muszą wiedzieć, że we wrześniu mają środki i podstawy, by utrzymać zajęcia, etaty i wsparcie. Tam, gdzie reguły są stałe, integracja działa – gdzie się chwieją, rodzi się lęk i chaos.

zbliżenie na twarze Danuty i lecha wałęsów East News/Wojciech Olkusnik

Stawka: szkoły, samorządy, zaufanie do państwa

W centrum tej historii są codzienne potrzeby szkół i gmin. Bez nowelizacji brakuje ciągłości finansowania dodatkowych zadań oświatowych, co utrudnia organizację klas, zatrudnienie specjalistów i wsparcie językowe. To, co w Warszawie brzmi jak "technikalia", w gminach oznacza plan lekcji, etaty i realną pomoc dla dzieci.

Emocjonalny ton listu nie jest przypadkiem:

Po decyzji Karola Nawrockiego o zawetowaniu nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w tysiącach domów w całej Polsce nastał szok, rozgoryczenie i poczucie
zawodu.

Sygnatariuszki ostrzegają, że lawina niepewności może prowadzić do wtórnej migracji i erozji zaufania do polskiego państwa. A gdy zaufanie pęka, każda kolejna decyzja – nawet dobra – podlega wątpliwościom.

To także sprawdzian integracji. Równe zasady i przewidywalne prawo wzmacniają współpracę szkół, samorządów i rodzin. Bez tego nawet najlepsze intencje rozbiją się o codzienną logistykę – i o nerwy.

Głos ulicy i sceny publicznej

List sprzeciwu polskich kobiet rezonuje w mediach i sieci, bo łączy różne środowiska – kulturę, aktywizm, prawo i samorząd. Nadawczynie opisują psychologię decyzji i jej skutki, podkreślając, że nie chodzi o "nastroje", ale o odpowiedzialność państwa wobec rodziny i szkoły. W tym sensie list staje się także pytaniem o standard języka w życiu publicznym.

W emocjonalnej kulminacji autorki stawiają jasną poprzeczkę dla rządzących i opozycji – by słowo stało się regułą, a nie obietnicą. I kończą obrazem, który trudno zapomnieć:

Niech Polska pozostanie domem, w którym matka nie musi pytać: "Dokąd teraz?", bo odpowiedź zawsze będzie brzmieć: "Zostań w kraju, który dotrzymuje słowa"

Czy prawo znów stanie się tarczą dla najsłabszych, a nie narzędziem nacisku? Odpowiedź poznamy szybciej, niż myślimy – dokładnie wtedy, gdy zabrzmi pierwszy dzwonek i trzeba będzie otworzyć drzwi do klasy.

Wkrótce w domu Bosaków zamieszka nowy, mały lokator. A jak już teraz wygląda rodzina Bosaków?
Źródło: instagram.com/karina_bosak
Reklama
Reklama