Edward Linde-Lubaszenko żenił się cztery razy. Pierwszą żonę "błagał o dziecko", a potem został z niczym. "Odszedłem bez łaski"

Edward Linde-Lubaszenko żenił się cztery razy. Pierwszą żonę "błagał o dziecko", a potem został z niczym. "Odszedłem bez łaski"

Edward Linde-Lubaszenko żenił się cztery razy. Pierwszą żonę "błagał o dziecko", a potem został z niczym. "Odszedłem bez łaski"

AKPA

Tylko najbliżsi wiedzieli, że za maską wielkiego amanta krył się mężczyzna naznaczony bolesną tajemnicą z przeszłości. Edward Linde-Lubaszenko zmarł w wieku 86 lat, co potwierdził jego syn Olaf Lubaszenko, z którym aktora łączyła niezwykle skomplikowana więź. 

Reklama

Miłość zrodzona z poezji i "błaganie" o syna

Ich uczucie było jak zderzenie dwóch światów: on twardo stąpający po ziemi student medycyny, ona uduchowiona artystka zakochana w wierszach. Edward Linde-Lubaszenko poznał Asję Łamtiuginę we Wrocławiu i natychmiast stracił dla niej głowę, choć ich randki wyglądały nietypowo. Zamiast kwiatów, była wymiana cytatów z wielkich rosyjskich poetów.

Ona była wtedy młodą poetką, która dopiero marzyła o zostaniu aktorką, a ja byłem studentem medycyny, ale też występowałem w studenckim teatrze Kalambur, na scenie poezji, co nie było bez znaczenia. Ja jej recytowałem Majakowskiego, a ona mi Jesienina i Achmatową.

Miłość była tak gwałtowna, że Asja rzuciła dla niego studia, by zamieszkać razem z ukochanym. Aktor wielokrotnie podkreślał, że to on był siłą napędową, która dążyła do stabilizacji i powiększenia rodziny. Podczas gdy Asja wahała się przed macierzyństwem, Edward nalegał na dziecko, czując instynktowną potrzebę stworzenia domu, którego sam nigdy nie miał.

Nie ukrywam, że to ja ją błagałem, żebyśmy mieli dziecko.

Zamyślony Edward Linde Lubaszenko scena z: Edward Linde-Lubaszenko
SK: sierpieñ 2005, Lubomierz 2005, Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu, mina, szalik kibica
fot. Niemiec/AKPA

Bolesny koniec i zasada "bez łaski"

Sielanka skończyła się szybciej, niż się zaczęła, a małżeństwo rozpadło się, gdy mały Olaf miał zaledwie trzy lata. Powodem nie były błahe sprzeczki, lecz nowa fascynacja Asji, która ulokowała uczucia w reżyserze filmowym. Choć Asja Łamtiugina była wybitną artystką, jej życie prywatne często brało górę nad karierą. Aktorka wystąpiła w takich hitach jak:

  • "Czterej pancerni i pies",
  • "Sztos",
  • "Chłopaki nie płaczą",
  • "Pan Tadeusz".

Reakcja Edwarda na zdradę była natychmiastowa i brutalna w swojej prostocie. Zamiast walczyć o żonę, spakował walizki i unósł się honorem, zostawiając jej cały dobytek. Jego słowa do dziś brzmią jak ostrzeżenie dla każdego, kto chciałby zranić jego dumę.

Moja żona zakochała się w pewnym reżyserze filmowym i do niego odeszła z synem. No, może nie odeszła, bo to ja wyprowadziłem się do teatralnego mieszkania i jej zostawiłem wszystko. Mam taką zasadę postępowania z kobietami, że kiedy mnie nie chcą, to odchodzę. Nie to nie, bez łaski.

Szokująca prawda o ojcu odkryta w wieku 18 lat

Jak to możliwe, że przez 18 lat żył w kłamstwie, nie wiedząc, kim naprawdę jest? Edward Linde-Lubaszenko dorastał w przeświadczeniu, że jest synem radzieckiego oficera, Mikołaja Lubaszenki, z którym jego matka związała się po wojnie. Ta tożsamość była dla niego fundamentem, dopóki jeden list nie zburzył całego jego świata.

Prawda wyszła na jaw w dramatycznych okolicznościach, gdy Edward był już studentem medycyny. Do dziekanatu trafiła korespondencja, która zmieniła wszystko. Nadawcą był Julian Linde – Niemiec, który uciekł z rodziny tuż po narodzinach syna, w obawie przed wojną.

Jestem pańskim ojcem…

To zdanie wstrząsnęło młodym mężczyzną. Odkrycie, że jego korzenie są zupełnie inne, a ojciec żyje, odcisnęło piętno na jego psychice. Aktor wielokrotnie sugerował, że to właśnie brak stabilnych wzorców i traumatyczne odkrycie sprawiły, iż nigdy nie potrafił zagrzać miejsca w jednej relacji na dłużej.

Trudna droga do pojednania z Olafem

Relacja Edwarda z synem to historia pełna bólu, milczenia i medialnych przepychanek. Przez lata panowie nie tylko ze sobą nie rozmawiali, ale wręcz prowadzili publiczne spory, wymieniając się uszczypliwościami na łamach prasy. Olaf Lubaszenko długo nosił w sobie żal do ojca za jego nieobecność i surowe oceny, a Edward nie szczędził gorzkich słów dotyczących wyborów syna.

Syna nie namawiałem do aktorstwa. Zresztą w tym czasie niewiele rozmawialiśmy. Ukrywano przede mną jego aktorskie plany.

Przełom nastąpił w najczarniejszym momencie życia Olafa, gdy zmagał się z ciężką chorobą i depresją. To wtedy Edward schował dumę do kieszeni i wyciągnął do syna pomocną dłoń, apelując publicznie: "Synu, kocham się, opamiętaj się, nim będzie za późno". Ten gest skruszył lody. Odbudowali relację na nowych zasadach – męskich, oszczędnych w słowach, ale pełnych akceptacji.

Teraz jesteśmy jak typowi dojrzali mężczyźni po przejściach. Lubimy się, ale nie gadamy za dużo.

Dziś, gdy Edward Linde-Lubaszenko nie żyje, wiemy, że zdążyli sobie wybaczyć. Aktor odszedł, mając uporządkowane sprawy z jedynym synem. Pożegnanie, jakie Olaf zamieścił w sieci, było krótkie, ale wyrażało więcej niż tysiąc słów:

Żegnaj, Tato

Olaf Lubaszenko już tak nie wygląda. Na premierze nikt go nie poznał. "Schudł 80 kilogramów i wygrał życie".
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama