Podczas gdy miliony Amerykanów przecierały oczy ze zdumienia, patrząc na to, co wyprawia Bad Bunny, Donald Trump nie marnował czasu. Z telefonem w ręku i furią w oczach, prezydent urządził na Truth Social prawdziwy poligon doświadczalny. Finał ligi NFL w Kalifornii zszedł na drugi plan – prawdziwy mecz rozegrał się o "duszę narodu", a poszło o język hiszpański, "obrzydliwe" tańce i jeden, kluczowy manifest.
Hiszpański na scenie i awantura o... zasady gry. Trump grzmi o "obrazie wielkości"
Tym razem Donald Trump nie zaszczycił swoją obecnością stadionu Levi’s Stadium, wybierając seans przed telewizorem. To jednak wystarczyło, by wywołać polityczne trzęsienie ziemi. Zaledwie chwile po tym, jak Bad Bunny (Benito Antonio Martínez Ocasio) zakończył swój występ, prezydent "odpalił armaty" na platformie Truth Social. Jego furia była wielowątkowa – oberwało się nie tylko artyście, ale i samej lidze NFL za zmiany w przepisach.
Trump, znany z zamiłowania do tradycji, w tym samym wpisie, w którym mieszał z błotem latynoskiego gwiazdora, zażądał od NFL natychmiastowego usunięcia "absurdalnej nowej zasady dotyczącej rozpoczęcia meczu" (kickoff rule). To pokazało skalę jego irytacji – prezydentowi nie podobało się dosłownie nic, co działo się na ekranie. Jednak główne uderzenie poszło w stronę kultury. Trump uznał, że śpiewanie po hiszpańsku sprawia, iż "nikt nie rozumie ani słowa, które ten facet mówi", a sam show jest "policzkiem wymierzonym naszemu krajowi".
Prezydent postanowił przy okazji skontrastować "bałagan" na scenie ze swoimi sukcesami politycznymi, tworząc surrealistyczne zestawienie tańca reggaeton z wynikami giełdowymi:
Koncert w przerwie Super Bowl jest absolutnie okropny, jeden z najgorszych w historii! Nie ma sensu, jest obrazą wielkości Ameryki i nie odzwierciedla naszych standardów sukcesu, kreatywności ani doskonałości. Nikt nie rozumie ani słowa z tego, co mówi ten facet [Bad Bunny śpiewa po hiszpańsku], a taniec jest obrzydliwy, zwłaszcza dla małych dzieci, które oglądają go w całych Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Ten "show" jest po prostu policzkiem dla naszego kraju, który każdego dnia ustanawia nowe standardy i rekordy — w tym najlepszą giełdę i programy emerytalne 401(k) w historii! Nie ma nic inspirującego w tym bałaganie, jakim jest pokaz podczas przerwy w meczu, i zobaczcie, że otrzyma on świetne recenzje od fałszywych mediów, ponieważ nie mają one pojęcia, co dzieje się w PRAWDZIWYM ŚWIECIE — a przy okazji, NFL powinno natychmiast zastąpić swoją absurdalną nową zasadę rozpoczęcia meczu. Uczyńmy Amerykę znów wielką!
Mandatory Credit: Photo by Action Press/Shutterstock (16529559ae)
Half-time show with Bad Bunny, New England Patriots vs. Seattle Seahawks, Super Bowl, LX, Football, NFL
Super Bowl LX: Halftime Show with Bad Bunny, Levi's Stadium, Santa Clara, California, USA - 08 Feb 2026
Salsa Lady Gagi i Mike Johnson, który wolałby Lee Greenwooda
To, co Trump nazwał "bałaganem", na stadionie było eksplozją latynoskiej dumy. Bad Bunny zamienił murawę w tętniącą życiem uliczkę z Portoryko, a do zabawy zaprosił gigantów muzyki. Lady Gaga zaskoczyła wszystkich, wykonując salsową wersję hitu "Die With a Smile", a Ricky Martin dołączył do gospodarza w energetycznym wykonaniu "LO QUE LE PASÓ A HAWAii". Na scenie pojawiły się też Cardi B i Karol G, tworząc front jedności, który dla konserwatystów był nie do przełknięcia.
Symbolika była potężna: flaga Portoryko, wspinaczka na słup energetyczny (nawiązanie do kryzysu po huraganie Maria) i napis na ekranach: "Jedyną rzeczą silniejszą od nienawiści jest miłość". Jednak dla republikańskich elit ten przekaz był nie do przyjęcia. Do chóru krytyków dołączył Przewodniczący Izby Reprezentantów, Mike Johnson. Polityk nie gryzł się w język, nazywając wybór artysty "fatalną decyzją".
Według Johnsona, Super Bowl to miejsce dla tradycyjnych wzorców. Wprost zasugerował, kogo wolałby widzieć na scenie:
Tyle oczu jest zwróconych na Super Bowl. Mnóstwo młodych, podatnych na wpływy dzieci i moim zdaniem, powinieneś mieć tam Lee Greenwooda lub inne wzorce do naśladowania. Ale nie kogoś takiego jak ten.
Mandatory Credit: Photo by Dave Shopland/Shutterstock (16519841ax)
Bad Bunny Half Time Show with surprise guest Lady Gaga
Seattle Seahawks v New England Patriots, Super Bowl LX Game Day, American Football, Levi's Stadium, Santa Clara, California, USA - 08 Feb 2026
"Nalot, którego nie było". Kulisy wojny nerwów z ICE
Atmosfera wokół występu była gęsta na długo przed pierwszym gwizdkiem. Przez tygodnie w mediach krążyły plotki o możliwej akcji służb imigracyjnych (ICE) podczas meczu. Oliwy do ognia dolała Sekretarz Bezpieczeństwa Krajowego, Kristi Noem, która sugerowała, że agenci będą obecni na stadionie. Wśród społeczności latynoskiej wywołało to uzasadniony lęk – sam Bad Bunny odwołał wcześniej trasę w USA, obawiając się, że jego fani mogą stać się celem "łapanek".
Napięcie było tak duże, że interweniować musiało kierownictwo ligi. Cathy Lanier, szefowa ochrony NFL, wydała uspokajające oświadczenie, zapewniając, że nie ma żadnych planów działań operacyjnych ICE w dniu meczu. Mimo to, polityczny kontekst wisiał w powietrzu. Artysta, który wielokrotnie krzyczał ze sceny "ICE precz", występował w sercu kraju, w którym temat deportacji jest numerem jeden.
instagram.com/badbunny.brasil/
CZYTAJ TAKŻE: Wyciekło nagranie z telefonu agenta ICE. Ostatnie słowa Renee Nicole Good: "Nie jestem na ciebie zła"
Kid Rock dla "prawdziwych patriotów". 5 milionów kontra reszta świata
Gdy w Santa Clara królował reggaeton, w internecie trwała konserwatywna kontrofensywa. Organizacja Turning Point USA zorganizowała "All-American Halftime Show" – alternatywny koncert dla tych, którzy poczuli się wykluczeni przez oficjalny program NFL. Gwiazdą wieczoru był Kid Rock, a wydarzenie dedykowano zmarłemu we wrześniu Charliemu Kirkowi, założycielowi organizacji i ikonie młodego konserwatyzmu.
Różnica skali była widoczna, ale sygnał polityczny – wyraźny. Podczas gdy oficjalny Super Bowl przyciągnął przed ekrany rekordowe 128 milionów widzów, transmisję Kid Rocka na YouTube śledziło w szczytowym momencie około 5 milionów osób. To wciąż potężna armia niezadowolonych.
Na scenie alternatywnego show wybrzmiały zupełnie inne nuty. Piosenkarz country Lee Brice wykonał utwór "Real American" oraz nową piosenkę "Country Nowadays", w której śpiewał o tym, jak "nie jest łatwo być dziś country" w zmieniającej się Ameryce. To była muzyczna ilustracja podziału, który trawi Stany Zjednoczone.
Ostatecznie, mimo wściekłości Trumpa i alternatywnych koncertów, Bad Bunny postawił na swoim. Jego słowa wypowiedziane przy okazji odbierania nagrody Grammy wciąż rezonują w uszach obu stron konfliktu:
Nie jesteśmy dzikusami, nie jesteśmy zwierzętami, nie jesteśmy kosmitami. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy Amerykanami.