Sąd Apelacyjny w Bari we Włoszech wydał prawomocny wyrok, który na zawsze zapisał się w historii Włoch. Po raz pierwszy w tym kraju formalnie uznano, że czteroletni chłopiec posiada w świetle prawa aż troje opiekunów. Finał głośnej batalii o transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia wywołał prawdziwą burzę, uderzając w absolutny rdzeń konserwatywnych wartości prawicy.
Narodziny chłopca, adopcja i nowe nazwisko w Niemczech
Włoski Sąd Apelacyjny musiał pochylić się nad sprawą czteroletniego chłopca, która miała swój początek poza granicami Italii. To właśnie w Niemczech dziecko przyszło na świat i od samego początku jest wychowywane przez parę mężczyzn. Jeden z nich to biologiczny ojciec malucha, a drugi to jego życiowy partner o włosko-niemieckich korzeniach. Jak się okazało, dziecko ostatecznie przyjęło nazwisko włoskiego partnera ojca, co stanowiło kolejny ważny krok w budowaniu ich wspólnej tożsamości.
Jeszcze przed przeniesieniem formalności do Włoch, niemiecki sąd bez wahania wyraził zgodę na adopcję chłopca przez partnera biologicznego ojca, co w świetle tamtejszego prawa jest dla par jednopłciowych w pełni dopuszczalne. Dziecko zostało poczęte w sposób całkowicie naturalny, w wyniku stosunku seksualnego między ojcem biologicznym a jego wieloletnią przyjaciółką. To dobitnie pokazuje, że biologiczna matka nie jest "inkubatorem", a realną osobą – chłopiec wychowuje się, mając stały kontakt ze swoją biologiczną mamą i jej własnymi dziećmi, czyli swoim przyrodnim rodzeństwem.
Wiki Commons
CZYTAJ TAKŻE: Włochy: zakaz zakrywania twarzy w miejscach publicznych. Grzywny mają być wysokie
Podejrzenia urzędników w Apulii i wyrok sądu w Bari
Włoscy urzędnicy stanu cywilnego w Apulii pierwotnie zablokowali całą procedurę i odmówili transkrypcji niemieckiego aktu urodzenia. Wszędzie wietrząc podstęp, powołali się na podejrzenie nielegalnej we Włoszech surogacji. Ta urzędnicza nadgorliwość zmusiła rodziców do wejścia na drogę prawną, aby zdeterminowanie walczyć o formalne uznanie ich rodziny.
W trakcie postępowania przed Sądem Apelacyjnym w Bari, zakończonego wyrokiem w styczniu 2026 roku, absurdalność obaw urzędników punktowała adwokatka Pasqua Manfredi. Prawniczka przedstawiła na sali twardy dowód w postaci oficjalnego raportu niemieckich służb socjalnych. Dokument jednoznacznie wykluczył macierzyństwo zastępcze i potwierdził stałe zamieszkiwanie dziecka z obojgiem ojców. Kiedy w maju 2026 roku kulisy sprawy ujrzały światło dzienne, prawniczka skomentowała finał sprawy następująco:
Nie było żadnej tajnej umowy dotyczącej surogacji. To sprawa trzech osób, które wszystkie chcą być rodzicami tego dziecka, a sąd to uznał.
instagram.com/jola-prochowicz
CZYTAJ DALEJ: Sąd zmiażdżył argumenty wojewody! Alicja i Jolanta to oficjalnie żony. "Chcemy być wreszcie widzialne" [FOTO]
Włoska ministra ds. rodziny ostro o wyroku sądu
Komentowany szeroko w maju 2026 roku wyrok Sądu Apelacyjnego w Bari rozpętał nad Tybrem polityczne piekło i sprowokował do gwałtownej reakcji konserwatystów. Do ataku natychmiast przystąpiło Stowarzyszenie Pro Vita & Famiglia, publikując pełne oburzenia oświadczenie:
Prawne uznanie związków jednopłciowych wywróciło prawo rodzinne do góry nogami, narażając małoletnich na wszelkiego rodzaju społeczne i ideologiczne eksperymenty.
Głos w tej szokującej dla włoskiej prawicy sprawie zabrała również Eugenia Roccella, włoska ministra ds. rodziny, przyrostu naturalnego i równych szans. Zamiast pochylić się nad stabilną sytuacją czteroletniego chłopca, polityczka roztoczyła dramatyczne wizje upadku tradycyjnych wartości. Podczas majowego wywiadu w telewizji RAI uderzyła w najwyższe tony, wieszcząc koniec znanej nam cywilizacji:
Idea rodziny zaczyna być głęboko zraniona, dekonstruowana. [...] Problemem nie jest dwóch ojców, ale troje rodziców. Co to na przykład otwiera na poziomie poligamii? Problem jest taki: czy rodzina może składać się z trojga, czworga czy pięciorga rodziców? Uważam, że kluczowy jest powrót do idei rodziny złożonej z ojca i matki, związanych relacją.