35-letni Mateusz G. w lipcu 2026 roku najprawdopodobniej zamordował swoją 27-letnią żonę Gabrielę, zaledwie 8-dniową córeczkę Luizę oraz 59-letnią teściową, a następnie odebrał sobie życie. W mieszkaniu odkryto ciała całej rodziny. Ta niewyobrażalna zbrodnia wstrząsnęła lokalną społecznością, ponieważ dotychczas małżonkowie uchodzili za wyjątkowo zgodną, kochającą się i szczęśliwą parę.
- 35-letni Mateusz G. jest podejrzany o zabójstwo żony, nowonarodzonej córki i teściowej
- 59-letnia Zofia P. zamieszkała z parą, aby pomóc córce dojść do siebie po cesarskim cięciu
- Ofiary zginęły od ran kłutych i ciętych zadanych ostrym narzędziem oraz tępymi przedmiotami
- Mateusz G. popełnił samobójstwo w łazience; śledczy badają hipotezę nagłego impulsu
Przebieg zbrodni w Skawinie i ustalenia śledczych
Mateusz G. jest głównym podejrzanym w śledztwie prowadzonym po tragicznym odkryciu, jakiego dokonano w piątek w jednym z mieszkań. Na miejscu zbrodni odnaleziono łącznie cztery ciała. Wśród nich znajdowały się zwłoki 35-letniego mężczyzny, jego 27-letniej żony Gabrieli G., ich 8-dniowej córeczki Luizy oraz 59-letniej Zofii P., matki Gabrieli. Służby zaalarmował ojciec Gabrieli, który nie mógł dostać się do środka. Gdy stał pod drzwiami, z wnętrza mieszkania dobiegał jedynie dźwięk dzwoniących telefonów, których nikt nie odbierał. To wtedy narodziło się najgorsze przeczucie.
Śledczy wstępnie zakładają, że doszło do rozszerzonego samobójstwa, za które odpowiada mąż i ojciec. Według tych ustaleń mężczyzna najpierw pozbawił życia żonę, nowonarodzone dziecko oraz teściową, po czym popełnił samobójstwo. Na ciałach ofiar ujawniono liczne obrażenia zadane zarówno narzędziem ostrym, jak i ciężkimi, tępymi przedmiotami. Zidentyfikowano między innymi głębokie rany kłute oraz cięte. Świadczy to o skrajnej brutalności sprawcy.
Obecnie służby prowadzą intensywne czynności wyjaśniające i badają każdy zabezpieczony dowód. Śledczy oczekują na szczegółowe wyniki sekcji zwłok wszystkich ofiar. Dopiero na podstawie tych medycznych dokumentów oraz dalszych opinii biegłych z różnych dziedzin możliwe będzie wyciągnięcie ostatecznych wniosków.
pexels.com
Pomoc matki po cesarskim cięciu zakończona tragedią
Mateusz G. jeszcze na kilka dni przed zdarzeniem specjalnie wziął w pracy urlop, co z perspektywy czasu potęguje tragizm całej sytuacji. Zrobił to, aby być obecnym przy narodzinach wyczekiwanego dziecka oraz bezpośrednio pomóc żonie w opiece nad córką w trudnym czasie połogu. Mężczyzna z entuzjazmem wyczekiwał narodzin. Zaledwie tydzień przed narodzinami Luizy para organizowała grilla dla sąsiadów. Tryskali energią, snuli plany i głośno cieszyli się na nową rolę. Nikt nie słyszał awantur — w bloku przy Niepodległości uchodzili za wzór.
Z powodu ogromnego osłabienia Gabrieli po przebytym ciężkim cesarskim cięciu, do młodych małżonków wprowadziła się Zofia P. Matka Gabrieli zamieszkała z nimi wyłącznie po to, aby pomagać w całodobowej opiece nad noworodkiem oraz wspierać parę w podstawowych obowiązkach domowych. Chciała odciążyć córkę, by ta mogła w spokoju nabrać sił po operacji. Niestety, ta pomocna dłoń kosztowała ją życie.
Wizerunek kochającej się rodziny mocno utrwalił się w świadomości otoczenia. Współpracownicy mężczyzny z marketu, w którym pracował, nie kryją ogromnego wstrząsu.
„Wszyscy jesteśmy zszokowani. Mateusz to był po prostu dobry człowiek, zawsze uśmiechnięty, pomocny. Nigdy nie był agresywny. Nie możemy uwierzyć, że on mógł skrzywdzić swoich bliskich. Kilka dni temu wziął urlop, by być przy narodzinach maleństwa, a potem w połogu pomóc swojej żonie zajmować się córeczką”
— wyznają zdruzgotani pracownicy sklepu.
Szok i niedowierzanie w rodzinie oraz wśród znajomych
Bliscy zapamiętali Mateusza G. jako troskliwego partnera. Małżonków postrzegano jako bardzo zgranych, a wieść o narodzinach Luizy miała być początkiem najpiękniejszego etapu w ich życiu. Znajomi wciąż nie potrafią pogodzić się z oficjalnymi założeniami śledczych.
„Kiedy Gabi zaszła w ciążę, to Mateusz bardzo to przeżywał. Tak bardzo cieszył się z tego dzieciątka, że zostanie tatą. Szykowali się do tych narodzin oboje. Nie mogę uwierzyć, że stało się coś takiego, nie wierzę, by Mateusz mógł skrzywdzić swoich bliskich”
— opowiada znajomy 35-latka.
Dramat ten jest szczególnie trudny do udźwignięcia dla najbliższych krewnych, którzy zmagają się z niewyobrażalną stratą. Ojciec sprawcy całkowicie wypiera myśl, że to jego syn mógł dopuścić się tak okrutnej zbrodni na własnej rodzinie.
„Nie wierzę, by mój syn zrobił coś tak strasznego. To musiał zrobić ktoś inny. On chodził do kościoła, kochał Gabrysię, cieszył się z narodzin Luizy”
— mówi ojciec mężczyzny.
Prokuratura wciąż analizuje zabezpieczone narzędzia zbrodni i przesłuchuje kolejne osoby. Rodzina oraz mieszkańcy Skawiny pozostają z pytaniami, na które być może nigdy nie poznają pełnej odpowiedzi.