Rozdzierający serce widok na pogrzebie Grzegorza Miętusa. Tak synowie pożegnali ukochanego tatę

Rozdzierający serce widok na pogrzebie Grzegorza Miętusa. Tak synowie pożegnali ukochanego tatę

Rozdzierający serce widok na pogrzebie Grzegorza Miętusa. Tak synowie pożegnali ukochanego tatę

Fot. Pawel Murzyn/East News; instagram.com/grzesiek_mietus

Grzegorz Miętus zmarł nagle w wieku zaledwie 33 lat, pozostawiając w głębokiej rozpaczy całe środowisko sportowe, a przede wszystkim swoich najbliższych. Ta niewyobrażalna tragedia wstrząsnęła wszystkimi. Zmarłemu w ostatniej drodze towarzyszyła rodzina, a na czele żałobnego orszaku stanęła ukochana żona oraz dwaj mali synowie, którzy zbyt wcześnie stracili tatę.

Reklama
  • Uroczystości pogrzebowe Grzegorza Miętusa odbyły się w środę
  • Zmarły skoczek i trener spoczął na cmentarzu w rodzinnym Dzianiszu
  • W ostatnim pożegnaniu uczestniczyły gwiazdy skoków, w tym Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Olek Zniszczoł i Andrzej Stękała
  • Podczas ceremonii wdowa po zmarłym odczytała niezwykle wzruszający list skierowany do męża

Ostatnie pożegnanie w rodzinnym Dzianiszu

Grzegorz Miętus zmarł niespodziewanie 4 lipca 2026 roku w wieku zaledwie 33 lat. Jego śmierć przyszła niezwykle nagle, pozostawiając bolesną pustkę, której żaden upływający czas nie zdoła wypełnić. Uroczystości pogrzebowe Grzegorza Miętusa odbyły się w środę. Były reprezentant Polski spoczął na cmentarzu w swojej rodzinnej miejscowości Dzianisz na Podhalu.

Ceremonia zgromadziła tłumy w miejscowym kościele pw. św. Jana Chrzciciela. Jednak to widok najbliższej rodziny łamał serca wszystkich zgromadzonych w świątyni i wokół niej. Na czele orszaku szła żona z dwoma synami. Chłopcy musieli pożegnać swojego tatę zdecydowanie przedwcześnie, co nadało całemu wydarzeniu niewyobrażalnie tragicznego wymiaru. Zamiast spędzać beztroskie wakacje z ojcem, towarzyszyli mu w tej najtrudniejszej, ostatniej drodze.

Synowie skoczka trzymali w dłoniach  białe róże. Symbol niewinności i ogromnej, bezwarunkowej miłości do ukochanego taty.

żona i synowie Grzegorza miętusa stoją za karawanem Fot. Pawel Murzyn/East News

Poruszający list wdowy do zmarłego męża

Grzegorz Miętus dla wielu kibiców był utalentowanym sportowcem i ambitnym szkoleniowcem, który w 2009 roku zdobył brązowy medal mistrzostw świata juniorów w drużynie m.in. z Maciejem Kotem. Dla bliskich był jednak przede wszystkim kochającym mężem i wspaniałym tatą. To właśnie miłość do żony i dwóch synów stanowiła prawdziwy fundament jego życia. Podczas ceremonii pogrzebowej w Dzianiszu doszło do sceny, która na długo pozostanie w pamięci wszystkich żałobników. Zrozpaczona żona zdecydowała się odczytać wyjątkowy list skierowany do męża.

Słowa pogrążonej w żałobie wdowy wycisnęły łzy z oczu nawet najtwardszym. Kobieta złożyła ukochanemu najpiękniejszą, choć w tej sytuacji niezwykle bolesną obietnicę. Zadeklarowała w odczytanym liście, że będzie mu na bieżąco relacjonować rozwój ich dwóch synów, dbając o to, by ojcowska obecność trwała w ich życiu mimo fizycznego braku. Zaledwie jedno zdanie, które padło z jej ust, doskonale oddaje ogrom rozpaczy po tej nagłej stracie.

Nie tak miało być

Grzegorz Miętus w góralskim stroju stoju na łące instagram.com/grzesiek_mietus

Gwiazdy sportu oddały hołd koledze

Zmarły 33-latek zaskarbił sobie ogromny szacunek w całym środowisku narciarskim. Ostatnio pracował jako trener bazowy w kadrze juniorów PZN. Była to bardzo odpowiedzialna funkcja. Jego ostatnia droga zgromadziła najważniejsze postaci polskich skoków. Udział w uroczystościach pogrzebowych wzięli między innymi Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Olek Zniszczoł i Andrzej Stękała, którzy w ogromnej zadumie oddali hołd swojemu dawnemu koledze ze skoczni.

Na cmentarzu na Podhalu pojawili się również młodzi skoczkowie oraz adepci tego sportu, którzy dotychczas trenowali pod czujnym okiem zmarłego w kadrze narodowej juniorów. Głos w sprawie Grzegorza Miętusa zabrał także Apoloniusz Tajner. Wieloletni prezes PZN wspomniał sylwetkę trenera w poruszających słowach.

Bardzo spokojny, zrównoważony, lubiany przez zawodników i potem przez podopiecznych

Doświadczony działacz sportowy zwrócił szczególną uwagę na to, jak wielką sympatią cieszył się zmarły. Obecność tak licznej grupy podopiecznych, współpracowników oraz przyjaciół z całej Polski to najbardziej namacalny dowód szacunku, na jaki zapracował. Kolejna wypowiedź Apoloniusza Tajnera w pełni oddaje sens tego pożegnania.

Radził sobie w pracy, co widać było choćby w czasie pogrzebu, jak dużo tutaj przyszło osób go pożegnać. To pokazuje jak był lubiany

Pogrzeb Jacka Magiery. Tak gwiazdy sportu i tłumy kibiców pożegnały swojego mistrza
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama