: „Mamy to wszystko przemyślane” [zdjęcia]
Joanna Kołaczkowska zmarła równo rok temu, 17 lipca 2025 roku. 59-letnia artystka przegrała walkę z wyjątkowo agresywnym nowotworem mózgu – glejakiem. Dziś, w pierwszą rocznicę jej odejścia, bliscy i fani ze wzruszeniem wspominają gwiazdę, która nawet w obliczu najgorszego precyzyjnie zaplanowała przyszłość swoich ukochanych przyjaciół ze sceny.
- Joanna Kołaczkowska zmarła po szybkiej i nierównej walce z nowotworem mózgu.
- Przed śmiercią artystka ustaliła z Kabaretem Hrabi plan działania na wypadek odejścia któregoś z członków grupy.
- W pierwszą rocznicę śmierci Dariusz Kamys opublikował portret przyjaciółki, który malował przez ostatnie pół roku.
- Pogrzeb zmarłej odbył się na warszawskich Powązkach.
Pierwsza rocznica śmierci Joanny Kołaczkowskiej
Dzisiaj przypada dokładnie pierwsza rocznica odejścia Joanny Kołaczkowskiej. Artystka wciąż żyje w sercach fanów, a jej przyjaciele ze sceny każdego dnia dbają o to, by pamięć o niej nie przeminęła. Z okazji tej smutnej daty jeden z członków zespołu zdecydował się na nad wyraz osobisty gest.
Dariusz Kamys opublikował w mediach społecznościowych poruszający wpis, do którego dołączył wyjątkowy obraz. Był to własnoręcznie namalowany przez niego portret zmarłej przyjaciółki. Prace nad płótnem trwały długie miesiące, a sam proces twórczy stanowił dla artysty bolesne zderzenie z rzeczywistością po stracie. Pamięć artystki uczcił również Szymon Majewski, publikując na Instagramie zdjęcie jej twarzy z podpisem "Tęsknię, Asiu".
instagram.com/szymonmajewski_official
Przez ostatnie pół roku próbowałem namalować Twój portret. Stawałem przed płótnem i odchodziłem. Nie byłem gotowy. Było za ciemno. Z tej ciemności udało mi się wydobyć tylko obraz mrocznego Jokera. Myślę, że właśnie tyle wtedy we mnie było. Dopiero teraz zrobiło się jaśniej. I mogłem Cię namalować. Nie taką, jaką znali wszyscy. Nie pomnikową. Taką, jaką znaliśmy Cię my - hrAbi. Z tą charakterystyczną miną, która prawie zawsze poprzedzała jakiś żart. Najczęściej sarkastyczny. Patrzę na ten obraz i doskonale wiem, co za chwilę nastąpi. Po tylu wspólnych latach rozpoznawaliśmy tę minę natychmiast. Za moment miało paść jedno zdanie. Celne. Przewrotne. I za chwilę wszyscy mieliśmy się śmiać. Dlatego ten obraz nie jest dla mnie tylko portretem. Jest chwilą zatrzymaną tuż przed puentą
— wyznał Dariusz Kamys.
Na co chorowała Joanna Kołaczkowska?
Joanna Kołaczkowska walczyła z nowotworem mózgu, a informacja o jej nagłym odejściu latem zeszłego roku była ciosem dla całej Polski. Prawda o diagnozie i tempie, w jakim rozwijała się choroba, wręcz mrozi krew w żyłach. Aktorka walczyła do samego końca, otoczona miłością najbliższych. Po operacji glejaka zmagała się z afazją (zaburzeniami mowy), a z bliskimi porozumiewała się głównie spojrzeniem.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się pod koniec miesiąca. Gwiazda spoczęła w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Miejsce spoczynku utonęło w kwiatach. Widok tłumów, które przyszły pożegnać wybitną artystkę, do dziś porusza.
acebook.com/SzymonMajewskiSam
Joanna Kołaczkowska zaplanowała przyszłość kabaretu
Joanna Kołaczkowska już na wiele lat przed swoją śmiercią inicjowała bardzo trudne rozmowy z kolegami z zespołu. W 2022 roku w wywiadzie z Piotrem Jaconiem ujawniła, że wewnątrz grupy dyskutowano o nieuchronności losu i opiece nad swoimi rodzinami. Zespół wspólnie wypracował odpowiednie scenariusze.
Dla mnie najgorsze jest bycie zaskoczoną czymś niemiłym, więc nie chciałabym być zaskoczona. Już tak sobie wszystko ustaliliśmy. Co będzie, jak ktoś pierwszy odejdzie, co z resztą? Czy się będziemy opiekować wdowami albo wdowcem? Mamy to wszystko przemyślane dzięki mnie albo przeze mnie. Chciałabym, żeby to się już nie powtórzyło, a przecież się powtórzy. Co będzie z zespołem, czy będziemy grać? Ja się bardzo tego boję
— wyznała szczerze Joanna Kołaczkowska.
Temat ten powrócił w marcu 2025 roku, zaledwie kilka miesięcy przed diagnozą. W rozmowie z Marzeną Rogalską artystka potwierdziła, że formacja podjęła już ostateczne decyzje dotyczące kontynuowania działalności w przypadku tragedii. Namawiała kolegów, by nie bali się mówić o najgorszym.
Ja cały czas z chłopakami gadam, mówię: Kto według was pierwszy umrze? [...] Nie wiem, po co ja namawiam do takich rozmów, ale martwimy się o to, czy teraz tak, potem już mamy zastępców. Jeżeli umrze Kamol, to za Kamola mamy dwóch następców. No, gdyby dzisiaj, jutro ktoś z nas umarł, no to my będziemy chcieli dalej funkcjonować
— deklarowała Joanna Kołaczkowska.
Członkowie Kabaretu Hrabi znali jej wolę. To pozwala lepiej zrozumieć ich determinację w odnajdywaniu się w nowej, bolesnej rzeczywistości. Zgodnie z decyzją podjętą po śmierci artystki, kabaret Hrabi zmienił swoją nazwę, aby ją upamiętnić.