W samym centrum Rzeszowa doszło do zdarzenia, które wprawiło mieszkańców w prawdziwe osłupienie. Ojciec bernardyn postanowił zażyć kąpieli słonecznej całkowicie nago na dachu klasztoru przy ulicy Sokoła, nie zważając na sąsiedztwo ważnych instytucji. Nietypowy relaks duchownego w stroju adamowym obserwowali przez okna zszokowani pracownicy oraz petenci pobliskiego Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego, a nagrania z incydentu błyskawicznie stały się hitem sieci.
- Ojciec bernardyn opalał się nago na dachu klasztoru przy ul. Sokoła w Rzeszowie
- Według relacji świadków przekazanych portalowi toRzeszow.pl to nie był jednorazowy przypadek
- Sprawa trafiła na policję, a za nieobyczajny wybryk grozi areszt, ograniczenie wolności, nagana lub grzywna do 1500 zł
- Klasztorny dach znajduje się bezpośrednio naprzeciwko okien Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego
Nagi zakonnik na dachu klasztoru Bernardynów w Rzeszowie
Ojciec bernardyn wybrał sobie dość niefortunne miejsce na łapanie letnich promieni słońca. Dach klasztoru i plebanii przy ulicy Sokoła w Rzeszowie jest bowiem doskonale widoczny z okien sąsiadującego z nim urzędu wojewódzkiego. Zamiast skupiać się na urzędowych pismach, pracownicy i petenci mogli podziwiać duchownego w pełnej krasie. Cóż, widok "objawienia" na dachu najwyraźniej okazał się dla nich ciekawszy niż poranne tabelki w Excelu.
Świadkowie nie kryli ogromnego zaskoczenia całą sytuacją. Jeden z czytelników oraz inni obserwatorzy przesłali do redakcji lokalnego portalu toRzeszow.pl fotografie oraz materiały wideo dokumentujące całe zdarzenie. Według ich relacji opalanie się bez odzienia nie było w tym miejscu odosobnionym incydentem.
Całkowity brak skrępowania ze strony duchownego wywołał falę komentarzy. Jeden z rozmówców portalu podkreślał, że nagość zakonnika była szczególnie niestosowna ze względu na bliskość świątyni z Najświętszym Sakramentem. Inni zwracali uwagę na technologiczną rzeczywistość, w której trudno o anonimowość na widoku publicznym.
W obecnych czasach, gdzie każdy ma smartfon z dobrym zoomem, a nad miastem dość często latają drony różnych firm, trochę dziwi taka beztroska i lekkomyślność ojca Bernardyna
W Rzeszowie wielebny chciał się poopalać, więc całkiem goły wlazł na dach plebanii i korzystał z uroków?️Ktoś go sfotografował z sąsiedniego budynku Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego?https://t.co/BPCUYOI3Vh pic.twitter.com/vTpRYGCVuj
— Waldemar Bocheński (@BochenskiW) August 23, 2026
Kara za nieobyczajny wybryk i interwencja policji w Rzeszowie
Zakonnik może teraz ponieść prawne konsekwencje swojego zamiłowania do naturalizmu. Jego zachowanie z dachu zostało oficjalnie zgłoszone odpowiednim służbom. Publicznie nie ujawniono jednak, kto złożył zawiadomienie i czy dotyczyło ono postępowania duchownego, czy też rozpowszechniania jego wizerunku w sieci.
Rzeszowska policja przypomina, że zażywanie kąpieli słonecznych bez ubrania w miejscu widocznym dla innych podlega konkretnym przepisom. Funkcjonariusze wskazują, że policja może zakwalifikować taką sytuację jako publiczne dopuszczenie się nieobyczajnego wybryku z art. 140 Kodeksu wykroczeń lub jako zakłócanie porządku i spokoju publicznego na podstawie art. 51 wspomnianej kodyfikacji.
Sankcje przewidziane za art. 140 są zróżnicowane. Sprawcy grozi areszt, ograniczenie wolności, nagana albo grzywna sięgająca do 1500 złotych. Młodsza aspirant Gabriela Ślońska-Płonka zaznaczyła, że sprawa wymaga zbadania. Finalna kwalifikacja czynu zapadnie dopiero po wyjaśnieniu incydentu.
Wiki Commons
CZYTAJ TAKŻE: Gigantyczna Maryja stanęła w szczerym polu. O. Paweł Gużyński nie gryzie się w język: "To potworek"
Stanowisko rzeszowskiego klasztoru w sprawie nagiego zakonnika
Ojciec bernardyn i całe zgromadzenie znaleźli się w centrum zainteresowania mediów. Materiały z bez odzienia opalającym się duchownym błyskawicznie stały się hitem sieci. Wywołały one w internecie skrajne emocje - od salw śmiechu i rozbawienia, aż po głosy oburzenia oraz zgorszenia.
Przedstawiciele rzeszowskiego klasztoru odnieśli się do zamieszania bardzo lakonicznie. Zapytany o incydent zakonnik o. Marceli Gęśla potwierdził krótko fakt podjęcia działań przez organy ścigania:
Sprawa jest zgłoszona na policję
Duchowny nie podał żadnych dodatkowych szczegółów dotyczących tożsamości plażowicza ani ewentualnych kroków dyscyplinarnych wewnątrz wspólnoty. Ostateczne rozstrzygnięcie zależy teraz od ustaleń rzeszowskich policjantów.