Daniel Wachowiak, proboszcz parafii w Koziegłowach pod Poznaniem, ponownie znalazł się w centrum medialnego zamieszania. Duchowny, znany z bezkompromisowych opinii w sieci, tym razem postanowił przeanalizować zwykłe pozdrowienie. Jego wpis na platformie X, w którym zarzucił kobiecie jawną niechęć do kleru tylko dlatego, że odpowiedziała mu "dzień dobry", wywołał lawinę komentarzy i zebrał setki tysięcy wyświetleń.
- Ksiądz Daniel Wachowiak opisał sytuację, w której kobieta pod kościołem odpowiedziała „dzień dobry” na jego słowa „Szczęść Boże”.
- Duchowny uznał to zachowanie za dowód na to, że kobieta nie znosi kleru i za wszelką cenę chciała to zamanifestować.
- Wpis na platformie X stał się wiralem i w ciągu kilku dni przyciągnął setki tysięcy odbiorców.
- Internauci w komentarzach wytknęli duchownemu tworzenie sztucznych sporów wokół zwykłych zasad kultury.
Daniel Wachowiak i incydent pod kościołem w Koziegłowach
Ksiądz Daniel Wachowiak szczegółowo zrelacjonował w mediach społecznościowych krótkie spotkanie z przechodniem w pobliżu świątyni. Duchowny pełni posługę jako proboszcz tamtejszej parafii św. Brata Alberta. Nie krył on oburzenia postawą napotkanej kobiety. Zamiast tradycyjnego religijnego pozdrowienia usłyszał bowiem powszechne powitanie, co skłoniło go do przedstawienia w sieci własnej teorii na temat motywacji rozmówczyni.
Ksiądz ocenił, że reakcja kobiety nie była przypadkowa, lecz stanowiła celową manifestację jej światopoglądu. W jego ocenie osoba autentycznie niewierząca nie miałaby żadnego problemu z powtórzeniem słów o charakterze religijnym - w końcu dla ateisty to tylko dźwięki, a nie bilet do nieba.
Przechodzi obok kościoła kobieta. Pierwszy mówię "Szczęść Boże". Ona odpowiada "dzień dobry". Gdyby rzeczywiście była niewierząca, z lekkością odpowiedziałaby "Szczęść Boże". Bo jeśli odrzuca istnienie Boga, takie zdanie ma ten sam wymiar, jak każde inne dzień dobry w obcym języku. Ale musiała udowodnić, że nie znosi kleru
Przechodzi obok kościoła kobieta. Pierwszy mówię "Szczęść Boże". Ona odpowiada "dzień dobry". Gdyby rzeczywiście była niewierząca, z lekkością odpowiedziałaby "Szczęść Boże". Bo jeśli odrzuca istnienie Boga, takie zdanie ma ten sam wymiar, jak każde inne dzień dobry w obcym…
— ks. Daniel Wachowiak (@DanielWachowiak) August 24, 2026
Reakcja internautów na wpis proboszcza o powitaniu
Wpis proboszcza w mgnieniu oka osiągnął ponad 416 tysięcy wyświetleń. Post stał się wiralem, generując gigantyczne zasięgi w krótkim czasie. Publikacja wywołała ogromną dyskusję, w której zdecydowana większość komentujących krytycznie oceniła tok rozumowania duchownego. Użytkownicy platformy X zwracali uwagę na fakt, że wyciąganie daleko idących wniosków o nienawiści do Kościoła ze zwykłej formuły grzecznościowej jest nadinterpretacją.
Wśród setek odpowiedzi pojawiły się liczne głosy wytykające księdzu brak logiki i tworzenie niepotrzebnych podziałów. Jeden z internautów postanowił odpowiedzieć duchownemu z dużą dozą humoru, nawiązując do popkultury.
Szanowny, to że Pana organizacja wymyśliła sobie swój język nie oznacza, że osoby spoza organizacji muszą się nim posługiwać. W języku polskim mówimy "dzień dobry". Wy "szczęść Boże", w Star Treku "nuqneH", a Targaryenowie "Rytsas". Uszanujmy to
x.com/DanielWachowiak
CZYTAJ TAKŻE: Ksiądz nie wytrzymał. Nazwał parafian "diabłami". Woli pusty kościół. "Żenująca hipokryzja"
Inne kontrowersyjne wypowiedzi proboszcza z Koziegłów
Ksiądz Daniel Wachowiak jest doskonale znany w całej Polsce ze swoich bezkompromisowych komentarzy w internecie. Regularnie porusza tam tematy wiary i polityki. Wachowiak wypowiadał się między innymi w sprawach prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka, jedzenia owadów czy braku polskiej flagi nad ukraińską pierogarnią. Szerokim echem odbiły się również jego słowa o niedzielnym odpoczynku. Zdaniem proboszcza głośne prace w niedzielę to grzech. Stanowią też brak kultury i wyczucia. Wachowiak apelował o rezygnację z hałasu, jak koszenie trawników, wiercenie czy rąbanie drewna.
Kapłan krytykował również wiernych w kwestiach finansowych. W jednym z nagrań na YouTubie odniósł się do opłat za organizację uroczystości kościelnych. Ksiądz krytykuje osoby, które oczekują pełnej oprawy muzycznej i przygotowania kościoła za minimalne kwoty. Kwotę 150 złotych nazywa wprost rzuconym ochłapem.
Gdy przychodzi ktoś, kto chce, żeby cały kościół był prepared, by zabrzmiała muzyka, a zostawia 150 złotych, to jest to rzucony ochłap
Gospodarz parafii zaznaczył przy tym, że choć nie oczekuje sztywnej zapłaty, to posłudze powinna towarzyszyć godna ofiara, a pieniądze po prostu się należą.
Regularnie diagnozuje też nastroje społeczne, podkreślając narastający w kraju antyklerykalizm. Duchowny stwierdził, że za granicą nie spotykał się z taką niechęcią wobec księży jak w ojczyźnie. Według autora wpisu sam widok koloratki i obecność duchownego w polskiej przestrzeni publicznej potrafią wywołać u części osób negatywne emocje. Najwyraźniej w tę definicję wpisało się również uprzejme "dzień dobry".