System tego nie wytrzyma! Łukasz Mejza uzbierał... 225 punktów karnych?! Reakcja posła to czysty odlot

System tego nie wytrzyma! Łukasz Mejza uzbierał... 225 punktów karnych?! Reakcja posła to czysty odlot

System tego nie wytrzyma! Łukasz Mejza uzbierał... 225 punktów karnych?! Reakcja posła to czysty odlot

facebook.com/mejzalukasz

Łukasz Mejza z pewnością przejdzie do historii polskiego parlamentaryzmu, jednak nie za sprawą wybitnych ustaw, a spektakularnych wyczynów za kółkiem. Zatrzymanie za pędzenie aż 200 km/h na drodze ekspresowej S3 to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Widmo kar finansowych sięgających niemal 18 tysięcy złotych i oszałamiający finał w postaci kosmicznej liczby zebranych punktów karnych sprawiają, że przeciętnemu kierowcy włosy jeżą się na głowie.

Reklama

Wykroczenia drogowe Łukasza Mejzy i zatrzymanie na drodze S3

Łukasz Mejza ewidentnie ma słabość do omijania przepisów szerokim łukiem i testowania cierpliwości służb drogowych. Ten wielomiesięczny serial obfituje w tak absurdalne zwroty akcji, że trudno uwierzyć w jego autentyczność. Zwykły obywatel pożegnałby się z uprawnieniami już dawno, jednak w świecie polityki pewne zasady zdają się działać z lekkim, ułatwiającym życie opóźnieniem.

Wszystko zaczęło się w październiku 2025 roku na drodze ekspresowej S3 w okolicach Polkowic na Dolnym Śląsku. To właśnie tam podczas policyjnej kontroli drogowej zatrzymano posła za jazdę z prędkością 200 km/h przy dopuszczalnej prędkości 120 km/h. Służby chciały zakończyć sprawę błyskawicznie, jednak kierowca nie zamierzał ułatwiać im zadania.

Polityk stanowczo odmówił przyjęcia mandatu w wysokości 2 500 zł i 15 punktów karnych. Wyciągnął swoją najmocniejszą kartę, powołując się na immunitet poselski. Na tym jednak jego problemy na drodze ekspresowej wcale się nie zakończyły, a były zaledwie skromną zapowiedzią prawdziwej lawiny kłopotów.

Łukasz Mejza w czerwonej czapce z daszkiem instagram.com/michalmarszal

CZYTAJ TAKŻE: Mejza nie hamował się również przy urządzaniu chaty. Zaglądamy do środka

Zrzeczenie się immunitetu i mandaty o wartości 17 tysięcy złotych

Sprawa nabrała ogromnego tempa na początku kolejnego roku. W marcu 2026 roku, po fali krytyki i nagłośnieniu sprawy jego drogowych wpadek w mediach, Łukasz Mejza zrzekł się immunitetu poselskiego w sprawie 10 wykroczeń drogowych. Obejmowały one słynne zatrzymanie na drodze S3 oraz 9 wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary.

W tym samym miesiącu media prześwietliły finanse posła pod kątem motoryzacyjnych grzeszków. Wyliczono, że zsumowanie kar finansowych za 17 wykroczeń drogowych Łukasza Mejzy (w tym fotoradary i jazdę drogą S3) dało kwotę mandatów o łącznej wysokości 17 800 zł. Zamiast chwili refleksji, w marcu 2026 r. poseł przesłał redakcji RMF FM i innym mediom oficjalne oświadczenie, w którym w przypływie irytacji zaczął użalać się na... ceny paliw i szefa rządu.

Ale to się porobiło! Paliwo zamiast 5.19 zaraz kosztować będzie 9.15, bezrobocie za Tuska bije kolejne rekordy, a newsem dnia jest to, że Łukasz Mejza ma punkty karne za przekroczenie prędkości na trasie szybkiego ruchu! Gdyby to nie było tak straszne, to nawet ten fakt mógłby mi schlebiać, że jestem tak popularny i ważny, że przykrywam medialnie wszystkie porażki najsłabszego rządu w historii.

W drugiej części oświadczenia z marca polityk brnął dalej w równie błyskotliwe tłumaczenia, obarczając winą system doręczania listów oraz Donalda Tuska.

To są jakieś stare, skumulowane sprawy jeszcze z 2024 roku. Gdyby nie to, że korespondencja przychodziła na stary adres, to już 2 lata temu poprzyjmowałbym te mandaty i nie miałbym żadnych punktów karnych. Aha! I jeszcze jedno! Ja przekroczyłem prędkość, za co oczywiście przepraszam, na trasie szybkiego ruchu, a Tusk w terenie zabudowanym. Tak że najpierw proszę grillować najważniejszego Niemca w Polsce, a dopiero potem wrzucać mnie (oczywiście w pełni zasłużenie) na ruszt! Czołem wielkiej Polsce!

Łukasz Mejza w stroju zakonu facebook.com/mejzalukasz

Łączna liczba 225 punktów karnych i nieodebrana korespondencja z GITD

Gdy wydawało się, że polityk wykorzystał już wszystkie dostępne wymówki, nadeszły kolejne rewelacje. W maju 2026 r. ujawniono cztery nowe wykroczenia Łukasza Mejzy polegające na korzystaniu z telefonu komórkowego podczas jazdy. Po zarejestrowaniu i przeanalizowaniu materiałów z fotoradarów okazało się, że miały one miejsce w Luboniu, Turku, Środzie Śląskiej i Wrocławiu. Jednostki policji w tych miastach oficjalnie prowadzą postępowania w tych sprawach.

Jednocześnie w mediach ujawniono prozaiczny powód, dla którego sprawiedliwość przez miesiące nie mogła dogonić posła. W związku z próbami doręczenia zawiadomień, Łukasz Mejza po prostu nie odbierał korespondencji wysyłanej przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) na cztery znane inspekcji adresy. Znalazł się wśród nich również ten wskazany przez niego samego.

W związku z tym Główny Inspektorat Transportu Drogowego zdecydował o doręczeniu korespondencji Łukaszowi Mejzy za pośrednictwem marszałka Sejmu. To ostateczny krok, który ma na celu formalne przełamanie pocztowego uniku posła i zmuszenie go do stanięcia przed sądem.

Prawdziwym hitem okazała się jednak informacja z maja, według której łączna liczba punktów karnych, jakie mogą trafić na konto posła po zsumowaniu wszystkich jego spraw, wynosi niebotyczne 225 punktów.

Jak na tak astronomiczną liczbę zareagował sam zainteresowany? Wypowiedź dla RMF FM z maja 2026 r. udowadnia, że polityk wykazuje się niepoprawnym wręcz optymizmem w kwestii oceny własnego konta punktowego.

Mam tylko 19 punktów karnych za wykroczenia drogowe

łukasz mejza w czerwonym dresie w czasie joggingu w lesie Facebook/Poseł Mejza

Podejście do matematyki w wykonaniu Łukasza Mejzy to najwyraźniej sztuka niezwykle elastyczna. Być może poseł odkrył cudowny sposób na odchudzanie – ignorowane zawiadomienia w skrzynce pocztowej magicznie kasują ciężar odpowiedzialności. Pozostali kierowcy mogą jedynie pomarzyć o równie silnym zaklinaniu rzeczywistości.

O tym, że pobłażania nie będzie, mówi wprost były policjant i zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego, Marek Kąkolewski. Wskazuje on, że sprawa posła nie skończy się na zwykłym taryfikatorze, a na ponownym egzaminie państwowym.

Pan poseł spotka się twarzą w twarz z egzaminatorką albo egzaminatorem państwowym na prawo jazdy i będzie musiał przystąpić do pełnego egzaminu sprawdzającego – test, plan manewrowy, jazda w ruchu drogowym. Życzę panu posłowi z całego serca powodzenia — skomentował Marek Kąkolewski.

Łukasz Mejza wstąpił za zakonu i zamieścił śmieszne zdjęcie. Memiarze odpowiedzieli memami
Źródło: facebook.com/sekcjagimnastyczna
Reklama
Reklama