Tim Curry nie żyje. Wybitny brytyjski aktor i niezapomniany gwiazdor kina zmarł 25 sierpnia 2026 roku w swoim domu w Los Angeles w wieku 80 lat. Przez ostatnie 14 lat artysta toczył heroiczną walkę ze skutkami rozległego udaru mózgu, po którym musiał poruszać się na wózku inwalidzkim. Wiadomość o jego odejściu pogrążyła fanów w głębokim smutku.
- Tim Curry zmarł 25 sierpnia 2026 roku w wieku 80 lat. Odszedł w swoim domu w Los Angeles
- W 2012 roku artysta przeszedł udar. Od tego czasu, przez czternaście lat, poruszał się na wózku
- Do jego najsłynniejszych ról należą doktor Frank-N-Furter oraz klaun Pennywise. Pamiętny jest też podejrzliwy pracownik hotelu
- We wrześniu 2025 roku pojawił się publicznie. Było to 50-lecie kultowego musicalu w Academy Museum
Tim Curry i jego dramatyczna walka o powrót do sprawności
Tim Curry zmarł w spokoju w swojej posiadłości, a jego odejście potwierdziły służby, które wykluczyły udział osób trzecich w tym smutnym zdarzeniu. Świat kina stracił jednego z cenionych brytyjskich artystów. W 2012 roku gwiazdor przeszedł udar mózgu, który na zawsze zmienił jego codzienność. Nagłe pogorszenie stanu zdrowia odebrało mu pełną sprawność fizyczną i zmusiło do drastycznego ograniczenia występów przed kamerą.
Ostatnie lata życia spędził, poruszając się na wózku inwalidzkim. Mimo heroicznej walki o każdy krok, jego dom w Los Angeles stał się dla niego azylem, ale i miejscem codziennych zmagań z bezsilnością. Choć los wystawił go na potężną próbę, gwiazdor nie ukrywał trudnych emocji.
O swoich bolesnych ograniczeniach zdrowotnych aktor mówił wprost:
Nadal nie mogę chodzić, dlatego siedzę na tym głupim wózku, a to bardzo mnie ogranicza. Nie będę więc śpiewał i nie będę tańczył w najbliższym czasie. Nadal mam poważne problemy z lewą nogą.
Tim Curry w "Kevin sam w Nowym Jorku" / Fot. materiały prasowe
Niezapomniane kreacje: Frank-N-Furter, Pennywise i recepcjonista z "Kevina"
Tim Curry zapisał się w historii popkultury rolami, które wywoływały u widzów skrajne emocje. Od zachwytu po paraliżujący strach. Prawdziwym przełomem w jego karierze okazała się brawurowa kreacja doktora Franka-N-Furtera. Karierę zaczynał jednak znacznie wcześniej, bo już w 1968 roku, występując na deskach londyńskiego West Endu w musicalu "Hair".
Aktor wcielił się w tę postać najpierw w kultowym musicalu, a w 1975 roku wystąpił w jego kinowej adaptacji. Jako demoniczny klaun Pennywise z adaptacji "To" Stephena Kinga stworzył w 1990 roku postać, która do dziś uchodzi za ikonę filmowej grozy. Z kolei w drugiej części przygód Kevina "Kevin sam w Nowym Jorku" pokazał swój niezwykły talent komediowy, wcielając się w rolę pracownika hotelu.
Za swoje wybitne osiągnięcia artystyczne był wielokrotnie doceniany. Aktor był trzykrotnie nominowany do nagrody Tony oraz dwukrotnie do Laurence Olivier Award, a w 2015 roku otrzymał nagrodę Tony za całokształt twórczości.
Wiki Commons
Ostatnie publiczne wystąpienie gwiazdora na 50-leciu kultowego filmu
Mimo poważnych ograniczeń zdrowotnych Tim Curry starał się nie tracić kontaktu z wielbicielami. We wrześniu 2025 roku pojawił się w Academy Museum na uroczystym pokazie z okazji 50. rocznicy premiery słynnej produkcji "The Rocky Horror Picture Show". Widok poruszającego się na wózku artysty był rzadką okazją do zobaczenia go publicznie.
Wspominał produkcję, która zmieniła jego życie. Podkreślał, że przyniosła mu sławę i niosła uniwersalne przesłanie. Artysta wyznał wówczas:
To dla mnie bardzo ważne, ponieważ przesłanie filmu, "nie śnij, bądź tym", ma ogromne znaczenie. Jedną z rzeczy, które film, moim zdaniem, robi najlepiej, jest dawanie każdemu pozwolenia, by zachowywał się dokładnie tak, jak naprawdę chce, w dowolny sposób i z kimkolwiek. I jestem z tego dumny.
Odejście aktora to koniec pewnej epoki w światowym kinie. Pozostawił po sobie role, które na zawsze pozostaną żywe w pamięci widzów na całym świecie.