Harry i Meghan zaledwie kilka tygodni po głośnym powrocie do Wielkiej Brytanii znaleźli się w centrum kolejnego skandalu. Ich dzieci, siedmioletni Archie oraz pięcioletnia Lilibet, zniknęły z nowej placówki edukacyjnej po zaledwie dwóch dniach nauki. Decyzja o natychmiastowym wypisaniu pociech zapadła z dnia na dzień, wywołując ogromne poruszenie. Sąsiedzi z regionu Cotswolds nie kryją irytacji obecnością pary i wzmożonym ruchem, a jeden z nich wprost przyznał, że okoliczni mieszkańcy mają już dosyć.
- Archiego i Lilibet wypisano z pierwszej brytyjskiej szkoły po zaledwie dwóch dniach. Decyzję wymusiły problemy logistyczne ochrony oraz incydent drogowy.
- Archie i Lilibet zrezygnowali z nauki w brytyjskiej szkole, mimo że czesne w tej placówce przekraczało, jak podaje Interia, 35 tys. dolarów rocznie
- Po powrocie z USA para zamieszkała w prywatnej posiadłości w Cotswolds
- Władze nowej placówki wystosowały do rodziców oficjalny list z prośbą o życzliwe przyjęcie dzieci
Dlaczego Archie i Lilibet zmienili szkołę po dwóch dniach
Książę Harry i Meghan Markle podjęli decyzję o błyskawicznym przeniesieniu pociech ze względów bezpieczeństwa. Główną przyczyną zamieszania było bezpieczeństwo. Zespół ochrony miał spore trudności z transportem rodzeństwa do placówki. Trasa wiązała się ze znaczną odległością oraz potężnym natężeniem ruchu w porannych godzinach szczytu.
Czarę goryczy przelał niespodziewany incydent drogowy, który uniemożliwił wspólną, zwartą jazdę samochodów wchodzących w skład konwoju. Warto dodać, że dzieci bardzo polubiły pierwszą brytyjską placówkę i świetnie się w niej czuły. Mimo to całą sprawę postanowił oficjalnie skomentować ich oficjalny przedstawiciel:
Decyzja o zmianie szkoły wynikała wyłącznie z praktycznych kwestii bezpieczeństwa dojazdów, a rodzice byli zadowoleni z placówki i wdzięczni jej kadrze.
instagram.com/meghan
Kulisy wyprowadzki z USA i konflikt z amerykańską placówką
Sama zmiana szkoły to jednak nie wszystko - Sussexowie w USA zostawili po sobie nie tylko kurz, ale i niesmak. Archie i Lilibet nie po raz pierwszy znaleźli się w centrum szkolnego zamieszania. Gdy para pod koniec sierpnia 2026 roku pakowała walizki w Kalifornii, amerykańska placówka edukacyjna o wyprowadzce dowiedziała się dopiero z doniesień medialnych. Harry i Meghan Markle widocznie uznali, że pożegnania są przereklamowane.
W kuluarach od dawna mówiło się zresztą o napięciach za oceanem. Władzom amerykańskiej szkoły nie podobał się sposób ochrony dzieci. Uzbrojeni ochroniarze odprowadzający je na zajęcia wprowadzali nerwową atmosferę wśród pozostałych uczniów i ich rodzin. Społeczność Montecito, według relacji projektantki Penny Bianchi, nie darzyła pary sympatią. Nic dziwnego, że decyzja o powrocie Harry'ego i Meghan Markle do Wielkiej Brytanii po sześciu latach spędzonych w USA nie wzbudziła tam żalu.
instagram.com/meghan
Nowe życie Sussexów w Cotswolds i reakcja brytyjskiej społeczności
Małżonkowie na stałe osiedlili się w prywatnym domu w malowniczym regionie Cotswolds. Stworzyli tam własną bazę, z dala od królewskich rezydencji. Przeprowadzka na urokliwą angielską prowincję nie przyniosła jednak wymarzonego spokoju. Obecność pary i licznej ochrony budzi coraz większą irytację części lokalnych mieszkańców.
Pamiętajmy, że stara placówka, do której wcześniej trafiły dzieci, postanowiła od razu zadbać o właściwą atmosferę. Władze szkoły skierowały do rodziców specjalny list z apelem o wyrozumiałość:
Wiem, że nasze istniejące rodziny rozciągną się na nie to samo ciepło i życzliwość, które sprawia, że nasza szkoła jest tak szczególnym miejscem
Jak czas pokazał, prośby dyrekcji nie wystarczyły, by załagodzić nastroje. Na ten moment brytyjskie życie Sussexów dalekie jest od sielanki. Próby wtopienia się w tłum kończą się dokładnie tak jak zawsze - gigantycznym zamieszaniem.