Marcelina Szwarga Kapcia, znana z programu TVN "Zróbmy sobie dom", przechodzi przez prawdziwe piekło. U 30-latki będącej w czwartej ciąży lekarze zdiagnozowali raka szyjki macicy w III stadium zaawansowania. Kobieta natychmiast musiała podjąć dramatyczną walkę o przetrwanie i zdrowie dziecka. Gdy jej ukochany ruszył w trasę, by zebrać środki na kosztowne leczenie, doszło do niewyobrażalnego aktu agresji.
- 30-letnia Marcelina Szwarga Kapcia walczy z zaawansowanym nowotworem. Rak szyjki macicy w III stadium zaatakował, gdy była w czwartej ciąży
- Zbiórka na portalu Pomagam.pl do połowy września 2026 roku zgromadziła ponad 630 tysięcy złotych
- Jakub Heisig ruszył rowerem w trasę „Rajza dla Marceliny”, by nagłośnić zbiórkę na ratowanie partnerki
- W Ostrawie partner Marceliny został brutalnie pobity przez napastników, którzy pomylili jego śląską czapkę z flagą Ukrainy
Marcelina Szwarga Kapcia i jej dramatyczna walka z rakiem w ciąży
Marcelina Szwarga Kapcia dała się poznać szerokiej publiczności w formacie stacji TVN. Choć wraz z partnerem nie odnieśli zwycięstwa w "Zróbmy sobie dom" i nie wygrali wymarzonej nieruchomości, zyskali wielką sympatię widzów. Para jest znana w sieci jako "Cargo Familia", gdzie publikuje relacje z rowerowych wypraw, w których towarzyszą im dwa psy. Marcelina i Jakub wspólnie wychowują trójkę dzieci: Doriana i Milenę z poprzedniego związku kobiety oraz ich wspólną córkę Amidali.
Radosne oczekiwanie na narodziny czwartej pociechy przerwało się nagle, gdy rutynowe kontrole przyniosły niepokojące wyniki. Po serii szczegółowych badań specjaliści orzekli zaawansowany nowotwór. 30-latka opisała ten druzgocący moment na stronie zbiórki:
Jednym z powodów do szczęścia była dla mnie wiadomość, że po raz kolejny zostanę mamą. I wtedy wszystko się zaczęło. Początkowo pojawiły się komplikacje, wizyty w szpitalach i kolejne badania. W końcu usłyszałam diagnozę, której nigdy nie chciałabym usłyszeć: rak szyjki macicy [...] Zamiast przygotowywać się do narodzin dziecka, musiałam rozpocząć walkę o dwa życia - swoje i nienarodzonego maluszka. Słowo „nowotwór” brzmi jak wyrok, ale ja nie mogę i nie chcę się poddać.
Kobieta poddaje się chemioterapii, jednak leczenie onkologiczne odbija się na jej ciele. Organizm bardzo ciężko znosi kolejne dawki leków, zmaga się z potężnym osłabieniem oraz groźnymi powikłaniami w postaci zakrzepicy. Mimo niewyobrażalnego bólu nie traci woli walki.
Kuba Hessing z dziećmi / Fot. pomagam.pl
Zbiórka na leczenie uczestniczki „Zróbmy sobie dom”
Marcelina Szwarga Kapcia zdecydowała się na utworzenie internetowej zbiórki na portalu Pomagam.pl, by zabezpieczyć byt rodziny i sfinansować niezbędną terapię. Początkowy cel ustalono na 100 tysięcy złotych, lecz rosnące wydatki medyczne zmusiły bliskich do podniesienia progu do 300 tysięcy złotych.
Odzew internautów przerósł najśmielsze oczekiwania. W połowie września licznik wpłat pokazał zawrotną sumę 630 tysięcy złotych. W poruszającym apelu uczestniczka show nie ukrywała, jak wielką motywacją są dla niej ukochane dzieci:
Słowo "nowotwór" brzmi jak wyrok, ale ja nie mogę i nie chcę się poddać. Moje dzieci potrzebują mamy. Chcę być przy nich w codzienności. Chcę mieć siłę, żeby ich przytulić, odprowadzić, porozmawiać, pośmiać się z nimi i patrzeć, jak dorastają. Chcę odzyskać zdrowie i swoje życie.
Chora mama podkreślała również prozę życia, która w obliczu ciężkiej choroby stała się nie lada wyzwaniem. Codzienność nie zwalnia z podstawowych opłat, o czym wspomniała we wzruszających słowach:
Chcę choć trochę odciążyć Kubę i moich najbliższych. Nie chcę, żeby cały ciężar mojego leczenia, opieki nade mną i utrzymania domu spadł na ich barki. Nie chcę też, żeby moje dzieci odczuwały jeszcze bardziej skutki tego, co się wydarzyło. Choroba nie zatrzymała rachunków. Mieszkam z rodziną w wynajmowanym mieszkaniu. Czynsz i rachunki trzeba opłacać niezależnie od tego, czy jestem zdrowa i mogę pracować. Do tego dochodzą koszty mojego leczenia.
Marcelina i jej rodzina: Kuba z dziećmi / Fot. pomagam.pl
Jakub Hesing w czasie "Rajzy dla Marceliny" / Fot. facebook.com/ruchautonomiislask
Jakub Heisig pobity w Ostrawie podczas „Rajzy dla Marceliny”
Partner chorej Marceliny Szwargi Kapci, Jakub Heisig, postanowił zrobić wszystko, by nagłośnić zbiórkę i szerzyć wiedzę o kobiecych chorobach onkologicznych. 9 września wyruszył z rynku w Chorzowie w samotną wyprawę rowerową. W planach miał pokonanie aż 800 kilometrów wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska.
Szczytna inicjatywa zakończyła się wstrząsającym dramatem tuż za polską granicą. To właśnie w czeskiej Ostrawie Jakub został brutalnie napadnięty przez mężczyzn najprawdopodobniej polskiego pochodzenia. Sprawcy rzucili się na rowerzystę, bo pomylili jego żółto-niebieską czapkę z napisem "GŌRNY ŚLŌNSK" z barwami narodowymi Ukrainy.
Zanim doszło do rękoczynów, agresorzy wykrzykiwali w stronę partnera chorej 30-latki wulgarne wyzwiska, nazywając go Ukraińcem oraz banderowcem. Skatowany Jakub trafił do szpitala na badania, a o całym zajściu powiadomiono czeską policję. Po kilku godzinach mężczyzna opuścił placówkę medyczną i zdecydował o przerwaniu wyprawy.
Jakub musiał przerwać charytatywną podróż, a rodzina, zamiast skupić się wyłącznie na leczeniu Marceliny, mierzy się z kolejnym ciosem.