Daniel Martyniuk ponownie znalazł się w centrum głośnego skandalu. Viktoria Woroniewska złożyła zawiadomienie w komendzie w Kartuzach po tym, jak mężczyzna opublikował w sieci jej wizerunek i dane osobowe bez zgody. Policja prowadzi postępowanie w tej sprawie. W tle konfliktu znalazła się również relacja Woroniewskiej o awanturze i zniszczeniach w jej domu na Podlasiu.
- Woroniewska 17 października zawiadomiła mundurowych z Kartuz o bezprawnym udostępnianiu jej wizerunku w sieci
- Mundurowi sprawdzają kwestię bezprawnego udostępnienia danych oraz wizerunku w sieci
- Po awanturze w domu na Podlasiu w lutym 2026 roku policja przewiozła Martyniuka do placówki dla nietrzeźwych
- Woroniewska twierdzi, że od lutego 2026 roku wobec Daniela Martyniuka wdrożono procedurę Niebieskiej Karty
Zawiadomienie w Kartuzach po publikacji nagrań w sieci
Daniel Martyniuk w połowie października uderzył w Viktorię Woroniewską na swoim profilu społecznościowym. Opublikował nagranie, na którym kobieta prowadzi samochód i śpiewa przebój „Dragostea din tei” zespołu O-Zone. Mężczyzna zamieścił zaczepny wpis. W sieci udostępnił też zrzuty ekranu prywatnych rozmów i fotografie Woroniewskiej, w tym ujęcia w bieliźnie, sugerując, że padł ofiarą nękania.
Reakcja kobiety była zdecydowana. Zamiast wdawać się w internetowe przepychanki, jeszcze tego samego dnia udała się prosto do Komendy Powiatowej Policji w Kartuzach, by formalnie zgłosić sprawę.
Mundurowi z pomorskiej jednostki w rozmowie z „Faktem” potwierdzili, że przyjęli oficjalne zawiadomienie dotyczące bezprawnego zamieszczenia wizerunku oraz danych osobowych w sieci. Policjanci prowadzą w tej sprawie postępowanie. Woroniewska opowiedziała również o tym, co wydarzyło się kilka miesięcy wcześniej.
instagram.com/daniel_martyniuk89, zdjęcie archiwalne
Nocna awantura na Podlasiu i interwencja policji
Viktoria Woroniewska udostępniła Danielowi stojący w środku lasu dom na Podlasiu. Mężczyzna mówił, że nie ma gdzie mieszkać, a ona wraz z matką postanowiła zaoferować mu dach nad głową i wsparcie finansowe. W lutym 2026 roku doszło tam do wielogodzinnej awantury.
Kobieta opisała przebieg nocy w rozmowie z „Faktem”, nie kryjąc stresu, jaki wywołało w niej zachowanie gościa. Jak relacjonowała, Martyniuk niszczył wyposażenie domu i szarpał się z telewizorem.
W nocy obudził mnie hałas dochodzący z parteru. Gdy zeszłam na dół, zobaczyłam, że Daniel ponownie demoluje dom i szarpie się z telewizorem. Zadzwoniłam po ojczyma. Kiedy przyjechał i próbował go uspokoić, Daniel zaczął się z nim szarpać. Po wielu godzinach awantury, przemocy i niszczenia mienia nie miałam już wyjścia. Wezwałam policję, która zabrała go do izby wytrzeźwień – Viktoria Woroniewska
Po tej interwencji sytuacja stała się skrajnie napięta. Woroniewska w relacjach na Instagramie dodała, że podjęła kolejne kroki prawne.
Poznajcie prawdziwego Daniela Martyniuka. Tak się znęca nad zwierzętami i demoluje mój dom, dlatego została wezwana policja, a on spędził noc na wytrzeźwiałce. Daniel również od lutego 2026 roku ma mieć założoną przeze mnie niebieską kartę. Takie podziękowanie dostałam za to, że wzięłam go jako bezdomnego, brudnego i śmierdzącego do domu. Mało tego, ja i moja mama go utrzymywałyśmy – Viktoria Woroniewska
instagram.com/danielmartyniuk89, zdjęcie archiwalne
Znajomość z Wasilkowa i historia spotkania w Amsterdamie
Daniel Martyniuk i Viktoria Woroniewska poznali się wiele lat wcześniej w Wasilkowie pod Białymstokiem. Później przez kilka lat nie mieli kontaktu. Relacja odżyła w grudniu 2025 roku, gdy syn piosenkarza ponownie napisał do dawnej znajomej, szukając u niej pomocy. Tak Daniel mówił o braku pieniędzy.
Gdy w internecie pojawiło się ich wspólne zdjęcie z samochodu, Martyniuk trzymał na nim bukiet kwiatów i pluszowego misia. Rzeczywistość okazała się jednak daleka od sielanki, o czym Woroniewska opowiedziała redakcji „Faktu”. Fotografia powstała w Amsterdamie, dokąd pojechała pomóc znajomemu po jego zatrzymaniu przez holenderską policję.
Woroniewska wyjaśniła, jak wyglądały kulisy wręczenia jej kwiatów i maskotki.
Kwiaty, które mi wtedy wręczył, były wcześniej przez niego ukradzione, a pluszowego misia wyciągnął ze śmietnika. – Viktoria Woroniewska