Marta Nawrocka postanowiła osobiście odnieść się do głośnych oskarżeń uderzających w jej męża. Żona kandydata na prezydenta w mocnych słowach skomentowała publikację portalu Onet dotyczącą rzekomej przeszłości Karola Nawrockiego w sopockim Grand Hotelu. Przed kamerami podkreśliła, że medialne doniesienia to element zaplanowanej akcji, a cała sprawa wpisuje się w bezwzględną, „brudną grę” wyborczą wymierzoną bezpośrednio w całą ich rodzinę.
- Marta Nawrocka poznała męża, gdy ten pracował w ochronie sopockiego hotelu. Kobieta kategorycznie zaprzecza doniesieniom o sprowadzaniu tam kobiet
- Sprawa dotyczy głośnej publikacji Onetu z maja 2025 roku poświęconej przeszłości kandydata w Grand Hotelu
- Proces cywilny w tej sprawie stał się jawny jesienią 2026 roku
- Sąd odroczył posiedzenie do 18 stycznia 2027 roku i wezwał Karola Nawrockiego do osobistego stawiennictwa
Marta Nawrocka broni męża i wspomina pracę w Grand Hotelu
Marta Nawrocka postanowiła przerwać milczenie i stanąć murem za swoim mężem. W wywiadzie dla stacji wPolsce24 żona pretendenta do Pałacu Namiestnikowskiego wprost odniosła się do rewelacji, które od wielu miesięcy krążą w przestrzeni publicznej. Chodzi o głośny materiał autorstwa Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza sprzed kilkunastu miesięcy. Dziennikarze opisali w nim relacje dawnych pracowników obiektu, sugerując udział ówczesnego ochroniarza w sprowadzaniu kobiet świadczących usługi seksualne dla hotelowych gości.
Dla żony Karola Nawrockiego cała ta historia brzmi jednak jak scenariusz pisany na zamówienie politycznych oponentów. Marta Nawrocka doskonale pamięta tamte czasy, ponieważ oboje znali się już wtedy, gdy Karol Nawrocki pracował w sopockim hotelu. Zamiast luksusowych skandali i szemranego towarzystwa wspomina po prostu zwyczajną pracę młodego chłopaka, który łączył obowiązki z życiem prywatnym.
Gdy przed kamerami padło pytanie o rzekomy proceder, kobieta ucięła wszelkie spekulacje jednym, dosadnym zdaniem:
Znaliśmy się jak Karol pracował w Grand Hotelu. Nie przypominam sobie żadnych panienek.
archiwalne zdjęcie/ fot.AKPA
Żona kandydata komentuje zeznania w sądzie i odroczenie procesu
Batalia o dobre imię Karola Nawrockiego i awantura o wydarzenia sprzed blisko dwóch dekad przeniosły się w końcu na salę sądową. We wtorek, 27 października 2026 roku, przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza jawna dla opinii publicznej rozprawa w procesie cywilnym o ochronę dóbr osobistych, który Nawrocki wytoczył spółce Ringier Axel Springer Polska. Polityk zarzuca wydawcy naruszenie czci oraz godności i domaga się przeprosin. Sam zainteresowany nazwał wcześniej medialne publikacje „stekiem kłamstw i nienawiści”.
W miniony wtorek zeznawała między innymi była pracownica ochrony, 39-letnia Natasza Geldon. Kobieta pracowała sezonowo w Grand Hotelu dwie dekady temu. Po latach odnalazła w pamięci wręcz fotograficzne detale – przed sądem z dużą precyzją opisała trasę windy, którą Nawrocki miał pokonywać w towarzystwie kobiety i mężczyzny. Geldon twierdziła, że widziała ich wspólny wjazd na piętra z pokojami gościnnymi.
Świadek zrelacjonowała także rozmowę z dawnym kolegą:
„Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości, i jeśli miałabym ochotę, też mogłabym się przyłączyć”.
Na wniosek pełnomocnika powoda, mec. Bogusława Kosmusa, sąd zobowiązał redaktora naczelnego Onetu Bartosza Węglarczyka oraz autorów tekstu do złożenia nagrań rozmów z informatorami, o ile takie istnieją. Sędzia Aleksandra Orzechowska odroczyła rozprawę do 18 stycznia 2027 roku. Wyznaczyła też twarde reguły gry – wezwała Karola Nawrockiego do osobistego stawiennictwa w trybie hybrydowym pod rygorem pominięcia dowodu z jego zeznań.
archiwalne zdjęcie/Marta i Karol Nawroccy na Mszy Św. z okazji Konstytucji 3 maja / Fot. prezydent.pl
Karol Nawrocki, Grand Hotel i kampania prezydencka
W tle sądowej batalii Karola Nawrockiego nieustannie toczy się wielka polityka. Zanim został oficjalnym kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na najwyższy urząd w państwie, był studentem Wydziału Historii Uniwersytetu Gdańskiego. Później szefował Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a następnie stał na czele Instytutu Pamięci Narodowej. Praca na bramce w nadmorskim kurorcie była zaledwie drobnym epizodem z jego młodości, który po latach powrócił ze zdwojoną siłą akurat wtedy, gdy ważyły się losy prezydentury.
Obok pozwu cywilnego polityk skierował także do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa prywatny akt oskarżenia o zniesławienie z art. 212 Kodeksu karnego przeciwko autorom tekstu. Pierwsze posiedzenie wyznaczono na 12 listopada 2026 roku.
Dla niej moment ujawnienia tych opowieści nie jest żadnym przypadkiem. Kobieta jest przekonana, że uderzenie w przeszłość sprzed dwudziestu lat miało wyłącznie jeden cel – zniszczenie wizerunku jej męża w decydującym momencie wyborczego starcia:
Wiadomo, że to jest gra operacyjna w kampanii. Wiedzieliśmy, że to będzie brudna gra. Że będą manipulacje, kłamstwa czy oszczerstwa w stronę naszej rodziny.